SZKOLENIE PSA, A NAUKA „SZTUCZEK”? JAKA RÓŻNICA?

Pierwsze, najczęściej zadawane mi pytanie przez właściciela psa, przed rozpoczęciem szkolenia, to: czego pies się nauczy ?

Zaczynam oczywiście od informacji, że wykonywania komend typu „siad” „waruj” „równaj” , po czym szybko często słyszę np. mój pies komendę „siad” zna i potrafi wykonać.

Zatem, wyjaśniam, w czym tkwi różnica?

O co w tej „nauce posłuszeństwa” chodzi?

Przykładowo. Często nasz podopieczny reaguje np. na wyżej wspomniane polecenie „siad”. Czyli słysząc komendę siad przyjmuje tą pozycję po czym szybciutko, po otrzymanej nagrodzie lub pochwale, wstaje i jego dalsze zachowanie zależy wyłącznie od jego woli. Niestety to tylko sztuczka, którą co najwyżej pochwalimy się przed znajomymi. Jednak w praktyce, poza tym że stanowi to formę zabawy oczywiście równie potrzebnej, innego pożytku z tego nie mamy.

Sedno polega na tym, że pies ma wykonać nasze polecenie, chociażby przyjąć naszą przykładową pozycję „siad” i trwać w niej dopóty nie pozwolimy przerwać lub nie zlecimy następnego zadania.

Zatem, w największym skrócie: „układamy psa” poprzez nauczenie go kilku ćwiczeń, które pies wykonuje zawsze gdy polecenie usłyszy i nie przerywa ćwiczenia gdy ma na to ochotę. To czyni psa posłusznym, zdyscyplinowanym i karnym. Oczywiście, niewątpliwie umiejętność wykonywania przez psa poszczególnych elementów wchodzących w zakres tzw. „posłuszeństwa podstawowego” jest czymś co wykorzystujemy na co dzień, np. ćwiczenie „równaj”, którego konsekwencją jest to, że spacer z psem na smyczy staje się przyjemnością.

Pamiętajmy więc, uczymy psa prawidłowych reakcji na określone bodźce, którymi są nasze komendy, jednak miejmy świadomość: dlaczego i po co to robimy i jakie cele chcemy osiągnąć.